post-title Wakacje na kółkach w stylu retro?

Wakacje na kółkach w stylu retro?

Wakacje na kółkach w stylu retro?

Wakacje nad Bałtykiem, Balatonem czy nad Šíravą? Brzmi niczym z czasów komunistycznych? Kto wie, może tegoroczne tak właśnie będą wyglądały, kiedy okaże się, że po pandemii stopniowo będą otwierane granice, a my będziemy odkrywać na nowo uroki tego, co w pobliżu.

Zapraszamy więc Państwa na specyficzną wycieczkę sentymentalną w przeszłość z wykorzystaniem dawnego sprzętu turystycznego, który – kto wie – może i dziś okazać się na wagę złota.

 

Biwak na dziko

W latach 70. i 80. ubiegłego wieku najczęstszą formą spędzania wolnego czasu na łonie natury był rozbijany na dziko biwak, choć popularne pola kempingowe zaczynały już kusić, szczególnie tych spragnionych nowych znajomości, zawieranych po sąsiedzku przy wyjściu z namiotu czy kempingu. Na takich polach zaczynały się też pojawiać przyczepy kempingowe i wtedy powoli zaczęła się rozwijać nowa branża, związana ściśle z motoryzacją.

 

Rzadko spotykane

Karawany (kampery) w takiej postaci, jak je znamy dziś, w latach 60. i 70. były rzadkością. Pojawiały się też alternatywne rozwiązania, np. turystyczna przyczepa namiotowa, oparta na podzespołach samochodowych czy motocyklowych różnych dostępnych na rynku  marek. I to jednak był drogi sprzęt turystyczny.

 

Скиф made in CCCP

Kilka lat temu odwiedziłem kolegę, którego znam jeszcze z czasów studiów. Jest wielkim fanem youngtimerów (oryginalne pojazdy z lat 60.-80.). Właśnie jakimś cudem kupił (chyba z ciekawości!) radziecki Skif. Wbrew temu, co sugeruje nazwa, nie jest to czołg czy kajak. Jest to 40-letnia lekka rozkładana przyczepka namiotowa. Kolega miał szczęście – kupił sprzęt nieużywany, wyglądający jak nowy.

 

Dzieciństwo i wspomnienia

Po otwarciu „puszki“ z namiotem miłośnik biwaków się zachwyci! To idealny sprzęt na wakacyjne podróże dla rodziny nawet z trójką dzieci. No i ten zapach przypominający dzieciństwo i przywołujący piękne wspomnienia! Po obejrzeniu tego sprzętu u znajomego wiedziałem, że i ja chcę mieć Skif!

 

Dwa modele

Radziecki Skif po rejestracji w 1981 roku wszedł szybko do produkcji i był produkowany przez kolejne 10 lat. Istnieją dwa warianty Skifa:  M1 i M2, które tak naprawdę niewiele się między sobą różnią – w modelu M2 znajduje się druga sypialnia w konfiguracji z siedzeniem.

 

Rozkładanie tak proste jak rozkładanie parasola

Główną konstrukcję namiotu można rozłożyć w bardzo prosty sposób – jak  parasol. Trudniejsze jest założenie stosunkowo dużej bawełnianej płachty namiotu oraz przedsionka. Stalowa karoseria zawiera oprócz aluminiowej konstrukcji, podtrzymującej namiot, przystawkę – przedsionek. W komplecie znajduje się też zestaw krzesełek oraz stolik. Karoseria osadzona jest na amortyzatorach z nie do zdarcia motocykla Ural, produkowanego praktycznie bez przerwy w ZSSR od II wojny światowej do dziś.

Nie dla każdego

Radziecka „puszka“ powinna być przechowywana w suchym garażu. Jej konstrukcja jest sprytnie przemyślana, umożliwia bowiem zaparkowanie wózka pionowo na masywnych gumowych elementach, które spełniają rolę tylnego zderzaka. Przyczepka może więc stanąć na przykład z tyłu garażu jak szafa, co oszczędza miejsca.

Jej rozmiar przypomina szafkę w spiżarni: 160 cm x 200 cm, a materac do spania ma tylko 3 centymetry mniej, czyli dokładnie tyle, co zwykłe łóżko dwuosobowe. Po otwarciu Skifa powstają dwa duże pomieszczenia. Jedno to sypialnia, a drugie może służyć do siedzenia lub posłużyć za drugą sypialnię.

 

Skif pilnie poszukiwany

Ponad dwa lata poszukiwałem Skifa. Ten, który mi się udało znaleźć, niestety nie posiadał namiotu. Znalazłem go rok później za pośrednictwem Internetu na Litwie. Dzięki przyjaciołom z Polski ściągnąłem go na Słowację. W międzyczasie udało mi się Skif odrestaurować, wstawić nowe wyposażenie, wyprodukowane na zamówienie u producenta materaców.

Przyczepka została polakierowana, a za amortyzatory posłużyły wkłady z polskiego fiata 126 p. Oczywiście kupiłem też oryginalne nowe opony. Pierwsze próby składania sprzętu w ogródku się powiodły, więc ruszyliśmy z rodziną w dawno zaplanowaną trasę, liczącą ponad 1000 km w jedną stronę. Przyczepa, jak na swój wiek, radziła sobie bardzo dobrze.

 

Skif i jemu podobne

Dziś trudno trafić na tego typu przyczepkę w dobrym stanie. Większość zżera rdza, a nieodpowiednie magazynowanie skazuje ten sprzęt na złomowisko. Niestety, jakość produkcji nie była na wysokim poziomie i dlatego działające Skify to dziś rzadkość.

Podobne rozwiązania małej przyczepy namiotowej wdrożyła również niemiecka firma IFA na podzespołach już nie istniejącej niemieckiej marki samochodów Wartburg. Inspirowano się tymi produkcjami również w innych krajach, więc nie dziwcie się, jeśli czasami spotkacie na drodze przyczepy produkowane w czasach PRL. Tę produkcję przedstawię w kolejnym odcinku.

Martin Haas

zdjęcia: Martin Haas i Marek Berky

MP 6/2020

 

Pridaj komentár

Vaša e-mailová adresa nebude zverejnená. Vyžadované polia sú označené *